30 sierpnia 2011

Wspomnienia z krainy serów

Normandia przywitała nas deszczem. Mogliśmy wybrać Lazurowe Wybrzeże, Egipt – jakże popularny kierunek! Ale nie! Naszym celem był właśnie ten północny skrawek Francji – kraina serów!



Klify zachwycają (no, bo jakby miały mnie nie zachwycić, jak zachwyciły wszystkich impresjonistów?). To do Normandii Paryżanie przyjeżdżają nad morze, aby wypocząć. A mi osobiście te malutkie nadmorskie miasteczka przypadły chyba bardziej do gustu niż stolica.


Każde z nich było cudne - w jednym wszystkie placyki i ronda obsadzone były warzywami, w innym na gigantycznym molo chyba powoła mieszkańców łowiła ryby. Gdzieś kupiliśmy ser, gdzieś indziej rozłożyliśmy się na trawie i jedliśmy makaroniki. Czasem zatrzymaliśmy się żeby coś wypić bądź przekąsić w małej kafejce.

Najlepsze chyba śniadanie było w porcie w Dieppe: właściwie to tylko ser i bagietki ale patrząc na kołyszące się łodzie, kościół na skale, który górował w oddali nad okolicą i kamienne domy, było to chyba najlepsze śniadanie z możliwych!



Okrągły to camembert, a w kształcie serca... coeur de Bray :)

 Tutaj i ser kozi, biały i cammembert - ale znacznie bardziej dojrzały w smaku :)



Le Blue (mój ulubiony!) i ser Tome - mam nadzieję, że dobrze go rozszyfrowałam w seropedii :)

Ech! Nie mamy wszystkich dowodów naszej serokonsumpcji na zdjęciach - ostatni egzemplarz jeszcze czeka w lodówce na wspomnieniowe zjadanie... Wino czeka też!


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Jedzonkowo