9 października 2013

Domowe pesto - prosta przyjemność

Banał, nic, pięć składników. Można kupić w każdym sklepie. A jednak zrobienie domowego pesto sprawiło mi wiele przyjemności. Dodaję je do kanapek, makaronu, łyżka pesto zamiast sosu do sałatki i do paluszków z ciasta francuskiego...
Pierwszy raz zjadłam pesto w Brukseli, w jakiejś kawiarni, wcześnie rano, po nieprzespanej nocy spędzonej na jeździe autostopem. Była to kanapka z pesto, serem i pomidorami. Zaraz potem poszłam do sklepu i kupiłam cały słoiczek. Jadłam to pesto sukcesywnie w ciągu dnia, ale niestety, zabrali mi wieczorem na lotnisku...


Do zrobienia domowego pesto skłoniły mnie coraz niższe temperatury i konieczność likwidacji bazyliowej grządki w maminym ogródku.

Dostałam więc cały worek liści, dodałam 2 ząbki czosnku, paczkę orzeszków piniowych (również zdobytych w maminych szafkach) i oliwę z oliwek. Wszystko należy porządnie potraktować blenderem, włożyć do słoiczka i zalać oliwą tak, żeby przykryła pesto. Nie wiem, niestety ile można je trzymać w lodówce. Wyszło, zanim zdążyło się popsuć.

Niestety nie było parmezanu, ale w mojej dzielnicy nie ma sklepu otwartego o 23.00, a już na pewno nie takiego z parmezanem. Bo 23.00 to najlepsza godzina na robienie domowego pesto!

1 komentarz:

Copyright © 2014 Jedzonkowo