16 kwietnia 2014

Zjadanie zwierząt - Jonathan Safran Foer

Pamiętam, kiedy pierwszy raz w życiu spotkałam wegetarianina. Musiałam być wtedy małym dzieckiem - do mojej mamy przyszła koleżanka z narzeczonym. Mama była przejęta, bo uwielbia karmić ludzi i zastanawiała się, co mu przygotować. Wtedy też dowiedziałam się, co znaczy być wegetarianinem. Nie pamiętam, jak ten pan się nazywał, ale pamiętam swoje zdziwienie, bo był dość gruby, a mnie wydawało się, że jak ktoś nie je mięsa, to pewnie będzie bardzo szczupły.

Potem wydawało mi się, że wegetarianie to tacy ludzie, którzy nie lubią mięsa. I że tak im szkoda zwierzątek, że smak mięsa budzi w nich wstręt. Zastanawiałam się nawet, dlaczego tak strasznie starają się przygotować dania, które mają w smaku, strukturze i kolorze przypominać mięso.




Potem zaczełam się zastanawiać nad ideą niejedzenia mięsa.

W którymś momencie ośmieliłam się wypowiedzieć opinię, według której człowiek jako istota rozumna, mógłby porzucić jedzenie mięsa, bo przecież potrafi sobie wykombinować wartościowe posiłki opierając się na kuchni roślinnej.

W trakcie czytania Zjadania zwierząt musiałam nad tym wszystkim zastanowić się jeszcze raz. To nie jest książka o wegetarianizmie - jest to książka o przemysłowej hodowli - systemie, który dostarcza ludziom taniego mięsa. Systemie, który ma wpływ na cały nasz świat - choroby, zanieczyszczenia, ekonomię, niesprawiedliwą dystrybucję żywności na świecie. I finalnie systemie który jest nastawiony wyłącznie na zysk - kosztem cierpiena zwierząt i ludzi.

Książka Foera stawia czytelnika w sytuacji, w której każdy musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce brać w tym udział. Czy chwila przyjemności z jedzenia mięsa to wystarczający powód żeby dołożyć swoją cegiełkę do utrzymania tego systemu? Dlaczego nie zjadłabym swojego psa, a jem świnię? I wreszcie: czy czułabym się lepiej rezygnując z jedzenia mięsa? Stawia też pytania bardziej uniwersalne - o miejsca człowieka na Ziemi i o tym, jak bardzo nonszalanccy możemy być w zawłaszczaniu sobie planety i żyjących na niej stworzeń.

Nie jestem wegetarianką. Nigdy nawet poważnie nie myślałam o przejściu na taką dietę, chociaż zdarzały mi się okresy w których rzadziej sięgałam po mięso.

Odkąd otworzyłam Zjadanie zwierząt nie wzięłam mięsa do ust.

Nie mam pojęcia, jak zakończy się ta historia - czy miłośnik krwistych steków może je porzucić w imię lepszego moralnego sampoczucia? Czy wystarczy świadomość tego jakie i skąd pochodzące produkty kupujemy? Czy zjedzenie kurczaka wyhodowanego “na wolności” jest lepsze od tego na fermie? Tak jak już napisałam - więcej tutaj pytań niż odpowiedzi, których jeszcze nie mam.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Jedzonkowo